Piotr Schmidt - Komeda's Songs Without Words. Premiera 12 lutego (SJRecords 090)
Album dostępny na CD oraz w wersji WAV Hi-Res (24/96) do pobrania wraz z grafikami.
Double LP 180g gatefold - premiera 28 i 29 marca podczas Wszystko Gra - Targi Dobrej Muzyki w MCK w Katowicach.
Limitowana i numerowana edycja.
300 sztuk w wersji BLACK na www.sjrecords.eu
200 sztuk w wersji CLEAR na www.voiceshop.pl
Tylko u nas album dostępny z autografem Piotra Schmidta.
Uwaga!
- Streamingi - 6 utworów
- CD - 7 utworów
- LP oraz WAV Hi-Res (24/96) - wszystkie 8 utworów.
„Piosenki Komedy bez słów” to album, w którym Piotr Schmidt sięga po jedne z najbardziej rozpoznawalnych melodii Krzysztof Komeda, nadając im nowe życie w formie instrumentalnych narracji. To muzyka zakorzeniona w filmowej poetyce lat 60., ale opowiedziana współczesnym językiem jazzu — pełnym napięcia, subtelności i otwartej improwizacji.
Pomysłodawcą projektu jest Krzysztof Balkiewicz, prezes stowarzyszenia "komedowskiego", dyr artystyczny Love Polish Jazz Festival w Tomaszowie Mazowieckim.
Schmidt traktuje komedowskie tematy nie jako zamknięte formy, lecz jako punkt wyjścia do twórczego dialogu zespołu. Z melodii wydobywa czysty liryzm i emocjonalną głębię, budując dramaturgię, która rozwija się naturalnie, bez słów, ale z wyraźną, sugestywną opowieścią. Kluczową rolę odgrywa tu zespołowa chemia oraz świadome operowanie ciszą, barwą i dynamiką.
Album jest zapisem koncertu na żywo — prapremierowego wykonania materiału podczas festiwalu Love Polish Jazz. Dzięki temu zachowuje energię chwili, organiczne brzmienie i autentyczność wspólnego muzykowania. „Piosenki Komedy bez słów” to spotkanie tradycji z nowoczesnością, hołd złożony jednemu z najważniejszych polskich kompozytorów, a zarazem osobista, dojrzała wypowiedź artystyczna czołowego trębacza polskiej sceny jazzowej.
- Piotr Schmidt - trąbka
- Grzech Piotrowski - saksofony
- Mino Cinelu - instrumenty perkusyjne
- Paweł Tomaszewski - fortepian
- Michał Barański - kontrabas
- Sebastian Kuchczyński - perkusja
Magiczny wieczór Komedowskiej nostalgii, pięknych melodii, które nasyciły historię polskiego jazzu całych dziesięcioleci, kompozycji, które powstawały jako piosenki z tekstem – w tym ujęciu jednak jako utwory czysto instrumentalne, pozbawione tekstów, ale niepozbawione cudownej melodyki i głębi emocjonalnej. Wykonanie mistrzowskie. W programie koncertu było kilka dodatkowych utworów. Sala zasłuchana, oczarowana i wdzięczna.
Obecni byli na sali Tomasz Lach, pasierb Krzysztofa Komedy, autor komentarza na płycie, a także Krzysztof Balkiewicz, dyrektor artystyczny Love Polish Jazz Festival, pomysłodawca tego projektu.
- Paweł Brodowski, red. naczelny Jazz Forum, po koncercie premierowym w klubie Jassmine, 12 lutego 2026.
Choć Piotr Schmidt nie sili się na ludyczność (zrezygnował z kultowej ballady „Sleep Safe and Warm” z filmu „Rosemary’s Baby”) to znakomicie rozegrał słynne i charakterystyczne dla Komedy tematy , takie jak „Filiżanka Czarnej Kawy”, „Le Départ”, „Ja nie chcę spać”, „Nim wstanie dzień”, „100 Years – The Riot” oraz „Z ręką na gardle”. Powstały nowoczesne, jazzowe interpretacje, w których zamysł melodyjny kompozytora nie trwoni pomysłów harmonicznych i brzmieniowych zespołu.
Piotr Schmidt traktuje komedowskie tematy nie jako zamknięte formy, lecz jako punkt wyjścia do twórczej kreacji. Z popularnych melodii wydobywa liryzm Komedy i emocjonalną głębię, budując dramaturgię, która rozwija się naturalnie, bez słów, ale z wyraźną, sugestywną fakturą.
- Dionizy Piątkowski, (Era Jazz), całość na: https://jazz.pl/piotr-schmidt-komedas-songs-without-words-sj-records/
„Komeda’s Song Without Words” Piotra Schmidta to album potrzebny, bo pozwala spojrzeć na dorobek Krzysztofa Komedy z innego punktu widzenia i potwierdza siłę jego muzycznej wyobraźni. Dzięki takim zaangażowanym projektom kompozytor wciąż może żyć w naszej świadomości. Jego muzyka na to zasługuje – pokazuje bowiem, że melodia i piosenkowy format nie muszą stanowić ostatecznej odsłony znanych pierwowzorów, jeśli kryje się w nich ponadczasowa wartość. Najważniejsze jednak, że w tej współczesnej interpretacji chce się tego po prostu słuchać. I to z zapartym tchem.
Łukasz Dębowski, (Polska Płyta Polska Muzyka), całość na: https://polskaplyta-polskamuzyka.pl/2026/02/24/piotr-schmidt-komedas-song-without-words-recenzja/
„Piosenki Komedy Bez Słów” to album dla tych, którzy cenią w jazzie architekturę. To muzyka dla ludzi, którzy szukają w dźwięku oparcia, ale nie boją się, gdy podłoga nagle zaczyna im uciekać spod nóg. Piotr Schmidt potwierdził swoją klasę – nie tylko jako wirtuoz, ale jako mądry interpretator, który wie, że czasem, aby coś naprawdę usłyszeć, trzeba to najpierw pozbawić słów.
- Robert Kazubal, (portal jazzda.net), całość na: https://www.jazzda.net/post/komeda-odbr%C4%85zowiony-piotr-schmidt-i-balistyka-jazzowej-melodii-opis-albumu-piosenki-komedy-bez-s%C5%82
My recommendation for the Europe Media Jazz Chart, March 2026
(...)There is a chemistry and improvisations are inspired. The trumpet and saxophone are taking the lead, singing and crying like a human voice. The music captures Komeda’s specific atmoshphere, which is hard to describe but felt and recognized instantly – the feeling of nostalgia, longing, regret, anxiety.(...)
- Paweł Brodowski, red. naczelny Jazz Forum
(...) Schmidt, nasz wiodący trębacz i pełen in wencji lider, powołał supergrupę z dominującym udziałem polskich muzyków. Gościnny udział wziął niezawodny Mino Cinelu - francuski magik instrumentów perkusyjnych. Brzmienie i zgranie tegomocnego składu jest imponujące i w tekście w ciemno można by zgadywać , że produkuje sie amerykański zespół z wyższej pólki. To wrażenie potęguje fakt, że mamy na krązku uwiecznione utwory z entuzjastycznie przyjętego występu grupy na Love Polish Jazz Festival, który zarejestrowane z imponującą dynamiką. (...)
- Cezary Gumiński (Jazz Forum 3 / 2026)
Już od pierwszych taktów słychać, że mamy do czynienia z projektem wyjątkowym. Wirtuozeria Piotra Schmidta oraz zaproszonych przez niego wybitnych muzyków ujawnia się natychmiast, prowadząc słuchacza w świat muzyki pełnej emocji, subtelności i jazzowej ekspresji. Album ma bardzo zróżnicowany klimat – od nastrojowych, spokojnych fragmentów po momenty pełne energii i entuzjazmu. Doskonale słychać to choćby w interpretacji utworu „Nim wstanie dzień”, gdzie napięcie muzyczne budowane jest stopniowo, by w kulminacyjnych momentach wybrzmieć z ogromną siłą i muzyczną swobodą. Ta płyta zdecydowanie nie pozwala się nudzić. Dzieje się tu naprawdę dużo – aranżacje są bogate, a każdy z instrumentów ma swoją przestrzeń i moment, aby zabłysnąć. Dzięki klasie wykonawców żaden element tej muzycznej układanki nie pozostaje w cieniu. Każdy z muzyków potrafi wznieść się na własny szczyt interpretacyjny, tworząc razem niezwykle spójną i emocjonalną całość. (...)
- Janusz Sowiński (Audiomuzofans.pl 3/2026)
Zobacz też stronę artysty: www.piotrschmidt.eu